Łańcuch dostaw w handlu: gdzie traci się marża

Punkty kontroli od zamówienia do dostawy. Kolejno przechodzimy przez planowanie zapasów, rozmowy z dostawcami, kompletację i ostatnią milę, wskazując miejsca, w których najczęściej rozjeżdża się czas i rentowność.

12 marca 2025 Liliana Wiśniewska Czas czytania: 7 min
Magazyn firmy handlowej z pracownikiem kompletującym zamówienia

Marża w firmie handlowej rzadko znika w jednym momencie. Zwykle ucieka po trochu, w kilku miejscach, których nikt nie pilnuje w codziennym pośpiechu. Zamówienie złożone u dostawcy, towar na magazynie, paczka gotowa do wysyłki i kurier pod drzwiami klienta — każdy z tych etapów ma własne punkty tarcia. Poniżej rozkładamy łańcuch na cztery odcinki i pokazujemy, gdzie warto się zatrzymać, żeby zobaczyć, co naprawdę dzieje się z pieniędzmi.

Planowanie zapasów: nadmiar i brak kosztują tyle samo

Pierwszy sygnał ostrzegawczy to magazyn, w którym część SKU leży miesiącami, a inne schodzą w ciągu dwóch dni i ciągle ich brakuje. Nadmiar zamraża kapitał i zajmuje miejsce, niedobór wywołuje pośpieszne zamówienia po wyższych kosztach transportu. W firmach handlowych, które dopiero porządkują ten obszar, dobrze sprawdza się prosty rytm: cotygodniowy przegląd rotacji na poziomie kategorii, nie pojedynczego produktu. Wystarczy arkusz z trzema kolumnami — sprzedaż, stan, dni zapasu — żeby zobaczyć, gdzie prognoza rozjeżdża się z rzeczywistością. Nie trzeba do tego nowego modułu ERP; często wystarczy raport z istniejącego systemu, czytany regularnie, a nie raz na kwartał.

Komunikacja z dostawcami: ustalenia, które nie trafiają do systemu

Drugie miejsce, w którym cicho ucieka marża, to wymiana informacji z dostawcami. Terminy potwierdzone mailem, zmiany ilości ustalone telefonicznie, awizacje wysyłane na prywatne skrzynki handlowców — wszystko to tworzy szarą strefę, w której nikt nie wie, jaka jest realna data dostawy. Sygnał ostrzegawczy jest prosty: jeśli pytanie „kiedy przyjedzie towar" wymaga trzech telefonów, proces wymaga uporządkowania. Pomaga jeden wspólny rejestr zamówień zakupowych z polem statusu i datą potwierdzenia, widoczny dla handlowca i magazyniera. Nie chodzi o wielką integrację, a o to, żeby ustalenia przestały żyć w skrzynkach pocztowych pojedynczych osób.

Kompletacja: czas, który nie jest widoczny w raportach

Kompletacja to etap, który najtrudniej zmierzyć, bo nie widać go w żadnym dashboardzie sprzedażowym. Tymczasem to tu powstają najczęstsze błędy: pomylone pozycje, brakujące sztuki, dokładanie do zamówienia tego, czego klient nie zamawiał. Każda pomyłka to nie tylko koszt ponownej wysyłki, ale też czas obsługi reklamacji i realne ryzyko utraty klienta B2B. Warto wprowadzić prosty zwyczaj: jedna osoba kompletuje, druga sprawdza przy pakowaniu, a lista kontrolna jest krótka i dotyczy tylko pozycji o wysokiej wartości lub nietypowych. To rozwiązanie bez systemu, ale z wyraźnym podziałem odpowiedzialności — i zwykle wystarcza, żeby ograniczyć powtarzalne pomyłki.

Ostatnia mila: koszt, który najtrudniej przenieść na klienta

Dostawa do odbiorcy to odcinek, na którym rosną koszty paliwa, opakowań i zwrotów, a klient coraz częściej oczekuje konkretnego okna czasowego. Sygnał ostrzegawczy: rosnąca liczba przesyłek awizowanych ponownie, bo nikt nie był na miejscu. Zanim sięgnie się po nowego przewoźnika, warto przejrzeć dane z ostatnich dwóch miesięcy i sprawdzić, ile dostaw faktycznie trafia za pierwszym razem. Często okazuje się, że problem nie leży w cenie kuriera, a w komunikacji z odbiorcą — brak potwierdzenia terminu, brak informacji o numerze przesyłki, brak kontaktu do osoby odbierającej. Uporządkowanie tych trzech elementów bywa tańsze niż negocjowanie stawek.

Co zrobić w pierwszej kolejności

Nie każdy z tych punktów wymaga wdrożenia od razu. W praktyce najlepiej zacząć od tego odcinka, na którym zespół traci najwięcej czasu w ciągu tygodnia — i tam wprowadzić jedną zmianę, a nie pięć naraz. Cotygodniowy przegląd rotacji, wspólny rejestr zamówień zakupowych, dwuosobowa kompletacja i potwierdzanie terminu dostawy to cztery kroki, które można wdrożyć bez przebudowy systemu ERP i bez zatrudniania nowych osób. Efekt pojawia się zwykle po kilku tygodniach: mniej telefonów, mniej poprawek, mniej nieplanowanych kosztów transportu.

Cookie settings

We use cookies to keep the site reliable, remember basic choices, and understand which pages are useful. You can accept, reject, or review the settings before continuing.